RSS
niedziela, 10 lutego 2019

Siemanko :D

Dziś tak trochę z innej beczki, ale jak już ostatnio wspominałam, zaczęłam się bawić w wyrób biżuterii, a dokładniej bransoletek :)

By mój blog nie zamarzł jak w ostatnim czasie, chciałabym Wam się pochwalić moją ostatnią pracą :)

Bransoletkę wykonałam z korala czerwonego oraz stali nierdzewnej 316

A teraz czas na show i biegnę na autobus, bo znów mi kierowca pomacha na do widzenia :)

 

Także ten... mam nadzieję, ze zarówno Wy jak i niteczki wybaczycie mi tą małą zdradę i pracę "na dwa fronty" :D

Udanej i spokojnej niedzieli towarzysze ;d Ahoj! :)

wtorek, 29 stycznia 2019

Staram się jak mogę, by móc pogodzić tworzenie zarówno biżuterii jak i haftu :)

Wiem już, że robienie kilku rzeczy na raz nie jest najlepszą opcją, gdyż rzadko udaje się coś wtedy kończyć- prace lądują w ciemnym zakamarku na rzecz nowego projektu i tak w kółko..

Dziś chciałabym Wam pokazać zakładkę do książki, którą udało mi się nie tylko zacząć, ale i skończyć :D

Zakładka jako dodatek do książkowego prezentu, dla fana Interu Mediolan, czyli mego mężczyzny :)

Projekt i wykonanie własne.

50771907_582828268849051_5525378244078993408_n1

Użyłam plastikowej kanwy, ponieważ jeśli chodzi o zakładki to zdecydowanie najlepsze rozwiązanie. Jest sztywna, nie pruje się i można wycinać dowolne wzory. Z lewej strony podklejona filcem i obszyta by podczas użytkowania nic się nie odklejało:)

51036581_329552940993391_2302979885229932544_n1

Nie jest to co prawda obraz, nad którym pracowałam cały rok co prawda, ale i tak jestem dumna i szczęśliwa, że to po prostu skończyłam :D

I tym miłym akcentem kończę na dziś i pozdrawiam cieplutko :)

48423019_425826774905203_6678340233047572480_n

Witam gorąco po kolejnej jakże zacnej przerwie:)

Mimo, iż przez ostatni rok się mało udzielałam, mówiąc dosadniej WCALE, to jednak nie spoczęłam na laurach lecz wręcz przeciwnie. Muszę się przyznać, że zdradziłam na ten czas moje ukochane niteczki na poczet tworzenia bransoletek z kamieni naturalnych. Wkrótce się podzielę z Wami co udało mi się stworzyć, tymczasem dziś chciałabym zaprosić Was do mojego "warsztatu", który na czas sprzątania stał się niczym escape room :)

Odkładałam to w czasie, lecz gdy szukałam kanwy, odpowiedniego koloru do haftu czy nawet wzorów, musiałam przekopać sporo zakamarków, postanowiłam zrobić generalne sprzątanie :P

Co prawda jakość nie zachwyca, ale w tym przypadku może nawet i lepiej bo i tak już można dostać oczopląsu :D

Przez lata a będzie ich gdzieś już ok 17... (na szczęście to tylko liczby, ja się czuję w kwiecie wieku:D ) trochę się tych przydasiów nazbierało:) Można tu znaleźć taśmy, gwoździe, papiery do scrapbookingu, materiały do szycia, wełny, szydełka, muliny, kanwy, wstążki, wstążeczki i masę rzeczy o których nawet ja zapomniałam, że jestem w ich posiadaniu:)

Im dalej brnęłam, tym dłużej szukałam wyjścia z pokoju :D Plus tego taki, że przeglądając wszystko, wpadłam na masę nowych inspiracji:)

Ot, i tak prezentuje się na chwilę obecną mój "kącik" do tworzenia :) jedno biurko przeznaczone do wyrobu biżuterii, natomiast drugie do wykonywania wszystkich pozostałych prac a i tak nieraz bywa, że trzeba pracować na dywanie :p

W tym wydaniu by było na tyle:) Jeśli chcecie się dowiedzieć na temat mojego centrum dowodzenia i jego zawartości, dajcie znać a gdy już nastąpi ład i porządek to postaram się coś sklecić :p Pozdrawiam i do zobaczenia niebawem :*

wtorek, 30 stycznia 2018

Witam everyone :D Jak już ostatnio wspomniałam, zaczęłam "majsterkować" trochę w innych rzeczach a moje hafciki tymczasowo odstawiłam na bok:) Moje zaopatrzenie poszerzyłam o dwa nowe narzędzia z którymi nigdy wcześniej nie miałam do czynienia... 

Oczywiście gdyby nie fakt, że przypadkiem natknęłam się na nie w sklepie a jak wiadomo mam tendencję do chwytania wszystkiego co przykuje mój wzrok :P  do dziś bym z własnej nieprzymuszonej i dobrowolnej woli się w to nie bawiła:) Ale stało się tak a nie inaczej i postanowiłam przeprowadzić mały test:) Narzędzie do graweru póki co pozostało w stanie nienaruszonym (może się przyda do fug) :D natomiast miałam ostatnio przyjemność popracować z wypalarką do drewna czy jak to się tam zwie:) Biorąc pod uwagę moje amatorstwo w tej dziedzinie, sięgnęłam po kawałek zbędnej płyty, wzór pobrałam z pinterestu i rozpoczęłam teścik:) 

Końcówek jest dość sporo do wyboru ale na próbę wykorzystałam tylko jedną z nich, jak dla mnie najbardziej uniwersalną:) 

Po wydrukowaniu wzoru jakimś cudem udało mi się go naszkicować na płycie, aby choć trochę był podobny do oryginału:) 

I oto od tej pamiętnej chwili sięgnęłam po magiczne narzędzie... Po podłączeniu do prądu w kilka minut było rozgrzane ze strach tym było dotknąć czegokolwiek:) Ale przecież to tylko test... byłam nastawiona zarówno na sukces jak i porażkę:) 

Po kilku minutach użytkowania musiałam otworzyć okno bo trochę się dymiło podczas wypalania, a w pokoju zaczęło "pachnieć" niczym w prawdziwej stolarni:) 

Ostatecznie jestem zadowolona z mojego amatorskiego testu i myślę, że  kolejny projekt wyjdzie znacznie lepiej:) 

Pozdrawiam, kreatywnego popołudnia:)

środa, 24 stycznia 2018

Ze względu na doskwierający brak czasu jakiś czas temu postanowiłam nieco odbiec od "swojego fachu" a zarazem stworzyć coś równie kreatywnego co będę mogła zacząć i skończyć w niedługim odstępie czasowym a nie wrzucić do szafy aż odleży swoje i cierpliwie poczeka na wielki finish:) Zaczęłam zatem poszukiwać weny i materiałów.. Długo szukać nie musiałam, gdyż chwilę wcześniej dostałam od koleżanki resztki płyt kuchennych, które pozostały jej z remontu mieszkania. Początkowo miały służyć mi do zmontowania jakiejś szafki w łazience, jednak każda z nich była inna a i wymiary nie grzeszyły wielkością:) "Kanwa" była gotowa, zabrałam się za szukanie pomysłów, a że jestem zbieraczem, chyba nawet nałogowym to mam wszystko co by mi się mogło przydać do czegokolwiek:) Rozejrzałam się po mieszkaniu, w korytarzu znalazłam młotek, w sumie to młot ale.. gwoździe przecież mam... nitek pod dostatkiem... i tak oto żarówka zabłysnęła:) Nie czekając zabrałam się do pracy, na podłodze położyłam płytę i zaczęłam działać... 3h wbijałam wytrwale gwoździe, ale bardziej wytrwali byli tylko sąsiedzi;P czekałam, aż ktoś wreszcie zapuka do mych drzwi, lecz na nic się to na szczęście nie zdało:) 

Efekt końcowy nie jest oczywiście powalający, ale testowo może być, kolejne mam nadzieję wyjdą lepiej:)

Na pierwszym planie "młot" pozostawiony bezpańsko przez właścicielkę :P

Jak wiadomo początki zawsze są trudne... jak już wpadłam w szał wbijania gwoździ to po jakimś czasie nie wiem czy to ja przybrałam na sile czy młotek bezwładnie opadał, ale kilka kilka z nich wbiłam "odrobinkę" za mocno co dało się zauważyć po panelach:D trudno, plus tego taki, że mi się przypomniało jak jakieś pół roku temu zabrałam się za robienie dywanika z włóczek, który oczywiście zaginął w akcji i będzie to dobry pretekst by go ukończyć:) 

Do wykończenia użyłam 3 różnych cieniowanych nici, jednak ze względu na aparat bądź ujęcie nie widać tego aż tak bardzo:) 

I oczekiwany efekt końcowy: 

Nie jest źle, choć mogłoby być lepiej, ale zawsze to coś nowego:) 

Praca dość szybka w porównaniu do pozostałych, jednak dobry młotek to postawa.. Kolejnego dnia odwiedziłam Castoramę i udało mi się nabyć... 2 młotki:D 

Teraz prace pójdą zdecydowanie sprawniej:) 

Jakby tego było mało... niedawno zaczęłam moja wielką karierę w Netto... chcąc nie chcąc jestem zatem na bieżąco z asortymentem:) W taki też sposób udało mi się nabyć kolejne dwa urządzenia, które pomogą mi w rozwinięciu inwencji twórczej;p Jedno z nich służy do grawerowania i z tego co widziałam do usuwania fug, natomiast drugie do wypalania w drewnie.

I to by było na dziś, jestem dumna, że w końcu blog zaczyna się pomału reaktywować, trzymajcie kciuki!!

A, i bym zapomniała... co prawda już po świętach, ale... trochę tego czasu za mało niestety, dlatego nie przedłużając prezentuje jeszcze skrzaty, które udało mi się machnąć na szybko przed świętami ze skarpet:D Pozdrawiam :)

wtorek, 12 grudnia 2017

Co prawda, czas realizacji początkowo przeze mnie założony uległ delikatnej zmianie, ale liczy się efekt końcowy;)

Co prawda, bombeczki haftowałam na plastikowej kanwie, jednakże dla lepszej estetyki podkleiłam je filcem, wysuszyłam i wycięłam:) Trochę się obawiałam, ze po wycięciu filc zacznie się odklejać, przebarwi się od drugiej strony od kleju, ale magik i tym razem podołał zadaniu :)

Jedyne co mi pozostało, to zaopatrzyć się w świerk i stworzyć stroik, ale to już przed świętami bo mógłby nie dotrwać:) 

Pozdrawiam i do szybkiego usłyszenia ;)

czwartek, 16 listopada 2017

Wielki dzień dziś nastał, albowiem dziś przypomniało mi się o moim jakże zaniedbanym od dawna blogu... Nie wspomnę o dacie ostatniego wpisu, bo sama się tym przeraziłam i nie wiem kiedy ten czas minął :) Nie znaczy to oczywiście, że przez cały ten czas siedziałam bezczynnie oglądając jakieś seriale paradokumentalne w tv:D Sporo w tym czasie krzyżyków powstało, ale większości prac niestety nie dokończyłam z powodu nawału pracy, powrotu do Pl, szukania mieszkania i przeprowadzki.. a gdy już znalazłam trochę czasu dla siebie, miałam wenę stworzyć coś nowego:) Myślę, że za jakiś czas powrócę do niezakończonych prac, jednak w pierwszej kolejności zamierzam stworzyć coś na święta.. Co prawda zostało jeszcze trochę czasu, ale świąteczny nastrój w sklepach i mi zaczął się udzielać:) 

Podczas przeprowadzki znalazłam sporo starych magazynów i jakiś podrukowanych wzorów, które x lat już przeleżały cierpliwie czekając na swoją kolej:) I tak natknęłam się na haftowane "bombki" na plastikowej kanwie. Nie czekając chwili dłużej sięgnęłam po niezbędny sprzęt i zabieram się do pracy bo jest co nadrabiać :) 

Sztuk do wynitkowania łącznie jest 9, a ja daję sobie max 1,5 tygodnia bo mam w głowie już kolejne pomysły :D

Pozdrawiam!!! :)

czwartek, 10 grudnia 2015

W końcu!! Co prawda woreczki były już gotowe w weekend, ale jakoś nie mogłam się zebrać by wrzucić je na bloga:) Ważne, że zdążyłam przed Świętami i już na stałe kalendarz zawisł na mej ścianie:)

Początkowo miały to być zwykłe uszyte woreczki, przez wzgląd na brak czasu, ale stwierdziłam, że jak mam się już za to brać to porządnie i na każdym z nich wyhaftowałam świąteczne śnieżynki:)

Jeśli zaś chodzi o ich zszywanie, specjalnie w tym celu pojechałam do rodziców po moją maszynę do szycia. Kupiłam ją z 3 lata temu, gwarancja dawno minęła a ja jej nawet nie włączyłam:0 Nigdy nie miałam z takim sprzętem do czynienia więc jak tylko ją przywiozłam, obejrzałam kilka filmów i przez godzinę nawlekałam igłę i bawiłam się nitką:) przeszyłam próbnie kawałek starego materiału, ale chyba coś poszło nie tak bo nie czytałam instrukcji no i stwierdziłam, że zszyje je ręcznie bo zanim ogarne maszynę to będzie po świętach a teraz na spokojnie mogę nad nią medytować :)

No i nadeszła wielkopomna chwila by zamienić słodkości na woreczki:) Ty razem pomyślałam, ze w woreczkach nie znajdą sie cukierki lecz postanowienia bądź myśli na każdy dzień Adwentu :)

I to by było na tyle:) Lecę do pracy i pozdrawiam:)

piątek, 04 grudnia 2015

Jak mówiłam, tak zrobiłam:) Kalendarz przy wielu podejściach, bo w okresie trzech lat został nareszcie skończony. Co prawda Adwent trwa już od kilku dni jednak mimo wszystko nie postanowiłam odkładać go na kolejny rok w róg szafki. Nie przedłużając przedstawiam efekty:

Jeden z wieszaczków miałam, natomiast drugi musiałam dokupić bo wcześniej nie szło dostać go w tym rozmiarze:0

Po doszyciu kółeczek i wieszaczków, prezentuje się tak: 

I na koniec zostały cukiereczki i wstążeczki, choć koncepcja była inna. Miały zostać uszyte woreczki bo cukierki zasłaniały numerki i czegoś mi brakowało. A że Adwent już w trakcie a woreczki w połowie prac, musiałam je tymczasowo zastąpić cukierkami, stąd też wersja nr1. Woreczki prawie skończone także najszybciej jak się da pokażę docelową wersję kalendarza:) teraz czas na Wersję nr1 ;p

Wygląd ogólny niczego sobie, jestem nawet zadowolona. Jedyny minus, że nie widać numerków. Wkrótce wersja nr2:)

A że dzień był wolny a ja skończyłam kalendarz, zachciało mi się robić pierogi ruskie.. i co? Zrobiłam:) Uprzednio musiałam podjechać do Pepco po wałek, bo dopóki się nie wzięłam za farsz, to nawet nie pomyślałam, że nie mam wałka:o Ale dwa przystanki tramwajem i za pół godz byłam z powrotem i zaczęłam kontynuować pracę:) Na dobre mi to wyszło bo poza wałkiem zauważyłam "przypadkiem" stolnicę, której nie mogłam sobie odmówić:)

Kuchnia mikrusia jak i reszta mieszkania bo ma jedyne 23,5m kw., dlatego stolnica dała mi trochę więcej miejsca do popisu choć jak na miarę pierogów to i tak mało miejsca. Ale nie poddałam się.

Kiedyś pierogi były dla mnie jedną z gorszych rzeczy do gotowania, ale dziś robię to z przyjemnością. Niby najłatwiejsze, a sprawiają trudność. Całość tkwi w cieście. Zawsze albo mi się za bardzo kleiło, albo było za twarde albo podczas klejenia, gdy było za dużo farszu robiła się dziura.. Aż do dnia gdy w tv usłyszałam by do ciasta dodać ze 3 łyżki oleju. I nagle wszystkie problemy zniknęły:) ciasto jest elastyczne i miękkie, nie klei się i można dać duużo farszu:) 

Pierogi nie są powalająco piękne, ale za to smaczne:) Najpierw miałam za dużo farszu i musiałam dorobić ciasta a potem ciasto zostało, a przynajmniej jego część. Pod ręką miałam tylko dżem z aronii więc jest też coś na słodko:)

Dzisiaj to na tyle, jest kalendarz, są pierogi więc świąteczny nastrój pomału się wkrada:) 

czwartek, 26 listopada 2015

Kilka dni temu dotarła długo oczekiwana przeze mnie paczka...

\

Kartonik co prawda nie powala rozmiarem, ale za to w środku znalazło się dużo przeróżnych przydasiów, m.in. koraliki preciosa:

Następnie rozpuszczalna kanwa, o której już dawno myślałam, ale nie miałam jeszcze okazji na niej pracować:) do tego zakładka, która posłuży jako przerywniczek oraz mata do koralików.

Skoro już stwierdziłam, że czas zrobić coś z koralików to nie mogło się obyć bez specjalnych igieł, nici i obcinaczek:)

do kompletu dołączyły wstążeczki, które z pewnością przydadzą się do świątecznych drobiazgów

Do zestawu Kanzashi flower maker w mniejszym i większym wydaniu ( najwyższy czas nauczyć się czegoś nowego:P) oraz dwa mazaczki. Jeden z nich znika pod wpływem wody, natomiast drugi pod wpływem światła po upływie dwóch tygodni:)

I na koniec dwie tasiemki ozdobne, które posłużą się do wykończenia świątecznych bombek:)

I to by było na tyle jeśli chodzi o Coricamo:) a tak się prezentuje całość:

Jeśli chodzi o Hobbystudio zamówiłam tylko dwie rzeczy: brakujący wieszaczek do Kalendarza adwentowego oraz watę poliestrową bo już skończyły mi się wszelkie zapasy "wypychaczy" :)

Trochę mnie poniosło na zakupach, ale jak każdemu wiadomo wszystko się w swoim czasie przyda, zatem prezent mikołajkowy mam z głowy i jestem baaardzo zadowolona:) teraz tylko trochę wolnego czasu i można odpalać wenę twórczą:) Pozdrawiam

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5