Blog > Komentarze do wpisu

Nie tylko nitki...:)

Ze względu na doskwierający brak czasu jakiś czas temu postanowiłam nieco odbiec od "swojego fachu" a zarazem stworzyć coś równie kreatywnego co będę mogła zacząć i skończyć w niedługim odstępie czasowym a nie wrzucić do szafy aż odleży swoje i cierpliwie poczeka na wielki finish:) Zaczęłam zatem poszukiwać weny i materiałów.. Długo szukać nie musiałam, gdyż chwilę wcześniej dostałam od koleżanki resztki płyt kuchennych, które pozostały jej z remontu mieszkania. Początkowo miały służyć mi do zmontowania jakiejś szafki w łazience, jednak każda z nich była inna a i wymiary nie grzeszyły wielkością:) "Kanwa" była gotowa, zabrałam się za szukanie pomysłów, a że jestem zbieraczem, chyba nawet nałogowym to mam wszystko co by mi się mogło przydać do czegokolwiek:) Rozejrzałam się po mieszkaniu, w korytarzu znalazłam młotek, w sumie to młot ale.. gwoździe przecież mam... nitek pod dostatkiem... i tak oto żarówka zabłysnęła:) Nie czekając zabrałam się do pracy, na podłodze położyłam płytę i zaczęłam działać... 3h wbijałam wytrwale gwoździe, ale bardziej wytrwali byli tylko sąsiedzi;P czekałam, aż ktoś wreszcie zapuka do mych drzwi, lecz na nic się to na szczęście nie zdało:) 

Efekt końcowy nie jest oczywiście powalający, ale testowo może być, kolejne mam nadzieję wyjdą lepiej:)

Na pierwszym planie "młot" pozostawiony bezpańsko przez właścicielkę :P

Jak wiadomo początki zawsze są trudne... jak już wpadłam w szał wbijania gwoździ to po jakimś czasie nie wiem czy to ja przybrałam na sile czy młotek bezwładnie opadał, ale kilka kilka z nich wbiłam "odrobinkę" za mocno co dało się zauważyć po panelach:D trudno, plus tego taki, że mi się przypomniało jak jakieś pół roku temu zabrałam się za robienie dywanika z włóczek, który oczywiście zaginął w akcji i będzie to dobry pretekst by go ukończyć:) 

Do wykończenia użyłam 3 różnych cieniowanych nici, jednak ze względu na aparat bądź ujęcie nie widać tego aż tak bardzo:) 

I oczekiwany efekt końcowy: 

Nie jest źle, choć mogłoby być lepiej, ale zawsze to coś nowego:) 

Praca dość szybka w porównaniu do pozostałych, jednak dobry młotek to postawa.. Kolejnego dnia odwiedziłam Castoramę i udało mi się nabyć... 2 młotki:D 

Teraz prace pójdą zdecydowanie sprawniej:) 

Jakby tego było mało... niedawno zaczęłam moja wielką karierę w Netto... chcąc nie chcąc jestem zatem na bieżąco z asortymentem:) W taki też sposób udało mi się nabyć kolejne dwa urządzenia, które pomogą mi w rozwinięciu inwencji twórczej;p Jedno z nich służy do grawerowania i z tego co widziałam do usuwania fug, natomiast drugie do wypalania w drewnie.

I to by było na dziś, jestem dumna, że w końcu blog zaczyna się pomału reaktywować, trzymajcie kciuki!!

A, i bym zapomniała... co prawda już po świętach, ale... trochę tego czasu za mało niestety, dlatego nie przedłużając prezentuje jeszcze skrzaty, które udało mi się machnąć na szybko przed świętami ze skarpet:D Pozdrawiam :)

środa, 24 stycznia 2018, marzena15061

Polecane wpisy

Komentarze
2018/01/31 20:35:04
Proszę! Jaka kreatywność :) Nieźle poszło i świetnie wyszło. Uśmiałam się przy czytaniu :D Skrzaty - bomba! Pozdrawiam ;)