Blog > Komentarze do wpisu

Kalendarz adwentowy - wersja nr1

Jak mówiłam, tak zrobiłam:) Kalendarz przy wielu podejściach, bo w okresie trzech lat został nareszcie skończony. Co prawda Adwent trwa już od kilku dni jednak mimo wszystko nie postanowiłam odkładać go na kolejny rok w róg szafki. Nie przedłużając przedstawiam efekty:

Jeden z wieszaczków miałam, natomiast drugi musiałam dokupić bo wcześniej nie szło dostać go w tym rozmiarze:0

Po doszyciu kółeczek i wieszaczków, prezentuje się tak: 

I na koniec zostały cukiereczki i wstążeczki, choć koncepcja była inna. Miały zostać uszyte woreczki bo cukierki zasłaniały numerki i czegoś mi brakowało. A że Adwent już w trakcie a woreczki w połowie prac, musiałam je tymczasowo zastąpić cukierkami, stąd też wersja nr1. Woreczki prawie skończone także najszybciej jak się da pokażę docelową wersję kalendarza:) teraz czas na Wersję nr1 ;p

Wygląd ogólny niczego sobie, jestem nawet zadowolona. Jedyny minus, że nie widać numerków. Wkrótce wersja nr2:)

A że dzień był wolny a ja skończyłam kalendarz, zachciało mi się robić pierogi ruskie.. i co? Zrobiłam:) Uprzednio musiałam podjechać do Pepco po wałek, bo dopóki się nie wzięłam za farsz, to nawet nie pomyślałam, że nie mam wałka:o Ale dwa przystanki tramwajem i za pół godz byłam z powrotem i zaczęłam kontynuować pracę:) Na dobre mi to wyszło bo poza wałkiem zauważyłam "przypadkiem" stolnicę, której nie mogłam sobie odmówić:)

Kuchnia mikrusia jak i reszta mieszkania bo ma jedyne 23,5m kw., dlatego stolnica dała mi trochę więcej miejsca do popisu choć jak na miarę pierogów to i tak mało miejsca. Ale nie poddałam się.

Kiedyś pierogi były dla mnie jedną z gorszych rzeczy do gotowania, ale dziś robię to z przyjemnością. Niby najłatwiejsze, a sprawiają trudność. Całość tkwi w cieście. Zawsze albo mi się za bardzo kleiło, albo było za twarde albo podczas klejenia, gdy było za dużo farszu robiła się dziura.. Aż do dnia gdy w tv usłyszałam by do ciasta dodać ze 3 łyżki oleju. I nagle wszystkie problemy zniknęły:) ciasto jest elastyczne i miękkie, nie klei się i można dać duużo farszu:) 

Pierogi nie są powalająco piękne, ale za to smaczne:) Najpierw miałam za dużo farszu i musiałam dorobić ciasta a potem ciasto zostało, a przynajmniej jego część. Pod ręką miałam tylko dżem z aronii więc jest też coś na słodko:)

Dzisiaj to na tyle, jest kalendarz, są pierogi więc świąteczny nastrój pomału się wkrada:) 

piątek, 04 grudnia 2015, marzena15061

Polecane wpisy

Komentarze
2015/12/05 21:57:52
Ruskie też za mną chodzą od jakiegoś czasu ;) muszę się zmobilizować.
A kalendarz piękny, moja córa byłaby zachwycona :D
-
2015/12/07 21:58:45
Kalendarz prześliczny, rzeczywiście numerki się schowały pod cukierkami, ale dla dzieci to tylko dodatkowa zabawa. Pierogi też już muszę zacząć robić, u mnie podwójne dla dorosłych z kapustą i grzybami a dla dzieci ruskie:-) Pozdrawiam